PL | EN

Gesty. Ślady

2021-2022, akcja społeczno-artystyczna (w trakcie realizacji)
Współpraca: Krupa Gallery, ASP Wrocław, Karolina Gardzilewicz, Jakub Biewald, Grzegorz Stadnik

Za pomocą gestu pozostaw po sobie ślad.
Idea projektu polega na kolektywnym stworzeniu kilkudziesięciu ceramicznych obiektów, które złożą się na instalację prezentowaną w Krupa Gallery. Po zakończeniu ekspozycji elementy te zyskają funkcję donic. Umiejscowimy je w przestrzeni publicznej Wrocławia z nadzieją, że zasadzona w nich roślinność przyczyni się do poprawy jakości życia mieszkańców.
Więcej informacji wkrótce.

TOP

Białe plamy są, póki ich nie widzimy

2022, instalacja, ceramika, szkło, Ø100 cm
2022, fotografia, pręt zbrojeniowy, 20 x 30 cm
Wystawa „To maluję ja!” – Mieszkanie Gepperta, Galeria Szewska, Wrocław

Na wystawie „To maluję ja!” dzieła i postawy artystek związanych z Grupą Wrocławską – Hanną Krzetuską, Wandą Gołkowską, Krzesławą Maliszewską – zostały poddane interpretacji młodszych, współcześnie żyjących i pracujących we Wrocławiu twórczyń: Justyny Baśnik, Karoliny Szymanowskiej, Kariny Marusińskiej, Agnieszki Sejud i Anny Kołodziejczyk.
Moja praca odnosi się do twórczości Wandy Gołkowskiej na wielu poziomach. Moment zaangażowania tej artystki w sztukę konceptualną – za którego początek można uznać koncepcję „Układu Otwartego" – rozdziela różne podejście do materii i formy malarskiej. W pracach z lat 50. i 60. pojawiające się formy geometryczne są nieregularne o organicznym charakterze. Natomiast te powstałe od lat 70. wyróżniają się prostą linią i matematyczną dyscypliną, jedynie w pewnych detalach umykają formalnemu rygorowi. W swojej pracy poszukiwałam napięć pomiędzy tym, co geometryczne i organiczne. Z plastycznej masy lepiłam regularne wałki, które w efekcie suszenia i wypalania w piecu ulegały deformacjom. To również dialog z ostatnimi pracami Gołkowskiej, w których linie zdają się wymykać spod kontroli.
Odwołuję się także do cyklu prac pt. „Ziemia". Wspólny element poszukiwany przez Gołkowską w przestrzeniach języka i relacji społecznych zastąpiłam materią, która łączy nas wszystkich. Wykorzystałam kształt okręgu, w którym umieściłam ceramiczne wałki. Odniosłam się do planetarnej ikonografii, a także do późniejszych prac Gołkowskiej, w których okręgi poddawane są geometrycznej analizie.
Przede wszystkim jednak opowiadam o zjawisku marginalizacji artystek. „Białe plamy” to przemilczane i niewyjaśnione zdarzenia z historii. Białe plamy istnieją, póki ich nie widzimy. W perspektywie herstorycznej przywracanie pamięci i widoczności artystek jest istotną pracą nastawioną także na przyszłość sztuki i upominanie się o prawa osób dotychczas marginalizowanych. Gdyby moją pracę postrzegać jako tekst („list pisany przez całe życie”), to obecne w nim luki nie są odstępami między wyrazami. One symbolizują brak słów, nazwisk, a nawet całych zwrotów opisujących istotne elementy historii. Patrząc na te ubytki widzimy grunt. Herstorie są dla mnie zaglądaniem w głąb ziemi.

TOP

W obronie własnej ścigać sens codzienności

2022, instalacja, metalowy pojemnik, piasek, szkło, 16 x 20 x 20 cm, instalacja dźwiękowa, 0’05’’, loop
Współpraca: Marta Śniady – kompozytorka i realizatorka warstwy elektronicznej
Wystawa „matka ziemia” – BWA Dizajn, Wrocław

Utwór Marty Śniady TUTAJ

Mój publiczny apel przed otwarciem wystawy:

Chcę opowiedzieć o aspekcie macierzyństwa, który dotyczy codzienności – krzątactwa, szeregu prozaicznych, monotonnych, zapętlonych czynności, których efekty są niewidoczne, jak na przykład wysypywanie piasku z butów dziecka po przekroczeniu progu domu. Jolanta Brach-Czaina uzmysławia, że „zagrożone jest bezpośrednio moje istnienie, gdyż codzienność trwoni je na czynności, które sprawiają wrażenie nieuniknionych, a po chwili okazują się nieważne.” Tak, jest mnie coraz mniej. Ciebie też? Znikam. Codziennie. Kawałek po kawałku. Ty też? „Ratunkiem byłoby więc odsłonięcie sensu akcji, w której uczestniczę. Jeśli ma ona jakiś sens. W każdym razie nie można godzić się na rolę nieświadomego wyrobnika czynności egzystencjalnych. I w obronie własnej trzeba ścigać sens codzienności.” Zwracam się do matek, ojców, opiekunów. Jeśli jest Wam bliskie to doświadczenie, przekażcie piasek z butów Waszego dziecka na wystawę „matka ziemia”. Spróbujemy wspólnie nadać sens każdemu z tych ziaren. W obronie własnej.
Zgromadzona materia posłużyła mi do stworzenia mini ogrodu zen. W warstwie piasku można było zanurzyć dłonie, kreśląc palcami płynne linie lub robić z nim cokolwiek, co pomagało wprowadzić się w medytacyjny nastrój, wyciszyć, zdystansować do rzeczywistości.

Ziemia jest dla mnie utrapieniem. Niczym nieproszona gościni wchodzi w moją prywatną przestrzeń i każe się nią zajmować. Utrzymuje mnie w ruchu. Wysypywanie piasku z butów jest wyrazem troski o dziecko, o dom, a także o siebie samą, ponieważ kiedy mam poczucie panowania nad chaosem, dobrze myślę o sobie. To praca, która poza oczywistą właściwością, jaką jest utrzymanie ładu, wynika tak naprawdę z wewnętrznej potrzeby. Nadaje rytm, staje się rodzajem rytuału, pozwala zachować spokój ducha. Jest lekcją pokory. Jaki kształt ma dla mnie sens tej czynności? Piasek, który wcześniej traktowałam jako zbędny, nabrał mocy budulca. Stał się jednym ze składników szkła, z którego powstał obiekt – totem, który przynależy do przeszłości, jak i przyszłości. Forma w charakterze „zatrzymanego wiru” odnosi się do cyklu, ruchu i powtarzalności. „Klepsydra” odwołuje nas do czasu, przemijania, ale też trwania. Ustabilizowanie organicznej materii pozwala zapanować nad chaosem, trzymać w ryzach substancję, która na co dzień wysypuje się z rąk. Pozwala przyjrzeć się jej z bliska.

TOP

Kruszy się ziemia w ustach

2022, instalacja, glina, płyta kamienna, 220 x70 cm
Wystawa „matka ziemia” – BWA Dizajn, Wrocław

„Kruszy się ziemia w palcach / co ma do powiedzenia” – to napis na murze w okolicy mojego domu. Zapożyczyłam go, dokonując niewielkiej, choć znaczącej zmiany: słowo „palcach” zastąpiłam słowem „ustach”. Odwzorowując kształty tych liter, wykonałam je z surowej gliny. Treść można było potraktować dosłownie. Wraz z upływem czasu tekst ulegał destrukcji, stając się coraz mniej czytelnym. Ubywanie matki sprzyja wzrostowi potomstwa.
Pracę można odnieść do zagadnienia geofagii, czyli formy zaburzenia, apetytu na substancje, które nie są uważane za jadalne, np. ziemi, kredy, węgla. Impulsem do sięgania po „nie jedzenie” mogą być też powody kulturowe, religijne, ekonomiczne, potencjalne korzyści zdrowotne, smakowe. Glinę spożywa się niemal w każdym zakątku świata. Już 2 mln lat temu ziemiożercą był Homo Habilis. Najliczniejszą grupą uprawiającą geofagię są kobiety, głównie ciężarne i karmiące. Tłumaczy się to w kategoriach „mądrości organizmu”, który sięga po to, czego potrzebuje, co pozwoli mu przetrwać. Powszechny jest alternatywny obieg produktów z gliny, które wg etykiety służą do użytku kosmetycznego, a jak wiadomo nadają się do spożycia. W wielu rejonach świata glina ratuje przed śmiercią głodową, ale spożywanie jej w nadmiernych ilościach może też doprowadzić do zgonu. W celach konsumpcyjnych jedni sięgają po fragmenty ścian swoich glinianych chat, inni płacą za nią niebotyczne kwoty w luksusowych restauracjach. Tak rozpatrywana glina określa nasze „miejsce” w świecie, pozycję społeczną. Atawistyczne zachowania pokazują też jak blisko nam do zwierząt. Poza strategiami przetrwania warto przyjrzeć się temu zjawisku jako pragnieniu przywrócenia kontaktu z ziemią, odnowienia zaburzonych relacji z matką żywicielką. W ujęciu psychologicznym ziemia jawi się jako archetyp Matki (pramatka - istota, która dała życie światu). Kiedy jest on w nas mocny, wyznajemy zasadę: spożywam to, czym sam/a się stanę, jem ciało matki ziemi i na jej wzór się ukształtuję. Gaja to zrozumienie substancji, kontakt z materią, oparcie, fundament, zasób. Ten archetyp wpływa na akceptację własnej cielesności i kontakt z emocjami.

TOP

Portrety: Ellen Malchen, Kathe Kruse, Eva Siewert

2022, kolaże, [3x] 42 x 30 cm

„Wrocławianki – książka herstoryczno-artystyczna” to w dziejach Wrocławia jedna z niewielu publikacji poświęconych tylko kobietom. Żyły w różnych okresach. Niemki i Polki. Katoliczki, protestantki, żydówki. Kobiety heteronormatywne i nieheteronormatywne. Zajmowały się zawodami artystycznymi, były działaczkami społecznymi, lekarkami, naukowczyniami, sportowczyniami, przedsiebiorczyniami. Żonami, partnerkami, matkami. Część z nich stała się emigrantkami lub uchodźczyniami. W świecie zdominowanym przez mężczyzn potrafiły zawalczyć o swoją pozycję, przełamać społeczne tabu, kształcić się mimo zakazu studiowania, przeciwstawić się nazistom. Ich biografie odzwierciedlają ważne aspekty społeczne i powolny proces emancypacji kobiet w patriarchalnym społeczeństwie. Wymienione w książce kobiety to wrocławianki. Związane z miastem na wiele sposobów. Każda z wymienionych kobiet wniosła wkład w rozwój miasta, a niektóre przyniosły mu międzynarodową sławę.
Autorka: Ewa Pluta
Ilustracje wykonały: Justyna Baśnik, Jagoda Dobecka, Agata Kalinowska, Katarzyna Kmita, Anna Kołodziejczyk, Karina Marusińska, Iwona Ogrodzka, Daniela Tagowska, Viktoriia Tofan, Alex Urban
Na okładce wykorzystano fragment pracy „W cieniu innych świecić” Kariny Marusińskiej
Projekt graficzny: Joanna Jopkiewicz
Wydawczyni: Fundacja Art Transparent

TOP

W cieniu innych świecić

2022, obiekt, szkło, marmur, metal, 40 x 40 x 2 cm
Współpraca techniczna: Beata Damian-Speruda
Muzeum Sztuki Mieszczańskiej w Starym Ratuszu we Wrocławiu
Realizacja w ramach Stypendium Artystycznego Prezydenta Wrocławia

Tytuł pracy został zaczerpnięty z wiersza pt. „Dziewięćsił” Reinera Kunze.
W latach 2021-2022 z inicjatywy rzeczniczki Ewy Pluty, Muzeum Miejskie Wrocławia zrealizowało dwa herstoryczne cykle działań „#30 wrocławianek”. Poświęcone były kobietom związanym z Wrocławiem do 1945 roku, które były mało znane lub w ogóle nieobecne w dyskursie historycznym.
W Sali Mieszczańskiej Starego Ratusza znajduje się galeria „Wielcy Wrocławianie” – trzydzieści klasycznych popiersi, wykonanych z marmurów śląskich. Na większości przedstawiono mężczyzn. Kobiety są tylko trzy. Praca jest symbolicznym uzupełnieniem galerii o kobiety, o których historia dotychczas milczała i które zazwyczaj żyły w cieniu swoich mężów, ojców, synów. Dziś odzyskują one widzialność.
Składa się z trzydziestu elementów w postaci szklanych węzłów, umieszczonych na marmurowej płycie. Supeł na krótkim odcinku sznura symbolizuje historie niepełne, rwane, nieudokumentowane. Jest też symbolem nieśmiertelności. Dawniej wiązanie węzła np. na rożku chusteczki oznaczało potrzebę pamiętania o czymś (nie-zapomnienia).

Praca pochodzi z cyklu „Okruchy świata”, który realizowałam we współpracy z wrocławskimi muzeami. Tropię w nim związki pomiędzy przeszłością, teraźniejszością i przyszłością. Pochylam się nad wątkami umykającymi uwadze historii i powszechnemu zainteresowaniu. Fascynują mnie resztki, kawałki, szczątki, wycinki, strzępy, rewersy, odpryski codzienności. Poprzez nie badam złożoność świata i ludzkiej natury. „Okruchy świata” wtrącają się w jego sprawy i są wyrazem wsparcia określonych wartości.

TOP

Napięcie

2022, fotografia, 42 x 30 cm
Współpraca techniczna: Małgorzata Kujda
Muzeum Etnograficzne, Oddział Muzeum Narodowego we Wrocławiu
Realizacja w ramach Stypendium Artystycznego Prezydenta Wrocławia

Dochodzimy do jednej z ważnych cech zła: ono jest dwuznaczne. To jeden z powodów, dla których zła nie można wytępić. Podobnie jak nie można wytępić dobra. Bo i ono jest dwuznaczne. A sytuacje dwuznaczne szczególnie mocno przywierają do istnienia. (…) Od jakiejkolwiek strony podchodzimy do zagadnień moralności, trzeba przycinać życie. Nie mieści się. 
Jolanta Brach-Czaina „Szczeliny istnienia”.

Fotografia przedstawia dłoń zwróconą do widza w geście pokojowym. Jednocześnie stanowi ona element prymitywnej broni – procy. Formalnym punktem odniesienia były dla mnie eksponaty z Muzeum Etnograficznego we Wrocławiu, tzw. formy samorodne, czyli naturalne elementy przyrody zaadaptowane przez człowieka, poddane minimalnej obróbce, w celu zaspokojenia jego potrzeb. Moją uwagę zwróciły szczególnie te w kształcie litery „Y”. Muzeum prezentuje materialne wytwory człowieka, świadczące o bogactwie kultury regionu. Ciekawe, czego moglibyśmy się o niej dowiedzieć, gdybyśmy mogli zobaczyć i dokładnie skatalogować to, co człowiek zniszczył, czego już nie ma?

Praca pochodzi z cyklu „Okruchy świata”, który realizowałam we współpracy z wrocławskimi muzeami. Tropię w nim związki pomiędzy przeszłością, teraźniejszością i przyszłością. Pochylam się nad wątkami umykającymi uwadze historii i powszechnemu zainteresowaniu. Fascynują mnie resztki, kawałki, szczątki, wycinki, strzępy, rewersy, odpryski codzienności. Poprzez nie badam złożoność świata i ludzkiej natury. „Okruchy świata” wtrącają się w jego sprawy i są wyrazem wsparcia określonych wartości.

TOP

Wspólnota

2022, ceramika, wymiary zmienne
Muzeum Archeologiczne we Wrocławiu
Realizacja w ramach Stypendium Artystycznego Prezydenta Wrocławia

Praca przypomina stos – układ, w jakim ustawiane są drewniane elementy, mające stać się ogniskiem. Poszczególne elementy stosu zostały jednak wykonane z ceramiki, tworzywa, które powstało w efekcie wypalania, ale samo ognia nie podtrzymuje. Część z nich jest ułożona w kształt symbolu hasztaga.

Praca traktuje o idei wspólnoty, poczuciu bycia częścią większej całości – ponadczasowej, jak się zdaje, strategii przetrwania, polegającej na tworzeniu i wzmacnianiu więzi między ludźmi. Interesuje mnie to, jak różnie była i jest ona realizowana na przestrzeni dziejów. Czy współczesne formy jednoczenia się oferują te same jakości co pierwotne?

Praca pochodzi z cyklu „Okruchy świata”, który realizowałam we współpracy z wrocławskimi muzeami. Tropię w nim związki pomiędzy przeszłością, teraźniejszością i przyszłością. Pochylam się nad wątkami umykającymi uwadze historii i powszechnemu zainteresowaniu. Fascynują mnie resztki, kawałki, szczątki, wycinki, strzępy, rewersy, odpryski codzienności. Poprzez nie badam złożoność świata i ludzkiej natury. „Okruchy świata” wtrącają się w jego sprawy i są wyrazem wsparcia określonych wartości.

TOP

Szramy

2022, obiekty [x4], szkło,
3 x 40 x 30 cm
Współpraca techniczna: Joanna Bujak
Muzeum Sztuki Mieszczańskiej w Starym Ratuszu we Wrocławiu
Realizacja w ramach Stypendium Artystycznego Prezydenta Wrocławia

W 1418 roku we Wrocławiu w wyniku pogarszającej się sytuacji osób wywodzących się z najniższych warstw społecznych i średnio zamożnego mieszczaństwa nastąpił bunt przeciw znienawidzonym notablom sprawującym władzę. Kilkunastu czeladników wtargnęło do Ratusza, napadło na członków Rady Miejskiej i wyrzuciło jednego z nich przez okno. Taki akt zwany jest defenestracją. Powstanie przyniosło oczekiwane rezultaty, ale tylko tymczasowo. Ostatecznie przyczyniło się do jeszcze surowszego zaostrzenia prawa i wzmocnienia władzy. Buntownicy zostali oskarżeni o nielojalność wobec niej i obrazę majestatu oraz poddani egzekucji. Ścięte głowy skazańców posmarowano smołą, zagotowano we wrzątku i osadzono na palach – eksponując je na murach miasta ku przestrodze dla innych potencjalnych dysydentów. Akty tłumienia buntów obywatelskich i karania za nieposłuszeństwo wobec władzy są zjawiskiem nad wyraz aktualnym.
W ratuszu na drewnianych drzwiach prowadzących do wieży do dziś widoczne są ślady uderzenia siekiery – świadectwa napaści czeladników na członków Rady Miejskiej. O historii buntowników opowiadam poprzez to, czego nie ma. Ubytki odtworzyłam w szkle. Wyekstrahowanie uzupełnień po ubytkach miało na celu wydobycie z historii tego zdarzenia gestu sprzeciwu, możliwego już tylko poprzez radykalne działanie. Tłumienie poprzez przemoc społecznego niezadowolenia, strajków, buntów, powstańczych zrywów przez władzę (i stojące za nią elity) to powtarzający się w polskiej historii proces. Jak przekonuje historyk i socjolog Adam Leszczyński, proces ten jest częścią „społecznego mechanizmu panowania i oporu” i związanego z nim mechanizmu emancypacji warstw najmniej uprzywilejowanych.


Praca pochodzi z cyklu „Okruchy świata”, który realizowałam we współpracy z wrocławskimi muzeami. Tropię w nim związki pomiędzy przeszłością, teraźniejszością i przyszłością. Pochylam się nad wątkami umykającymi uwadze historii i powszechnemu zainteresowaniu. Fascynują mnie resztki, kawałki, szczątki, wycinki, strzępy, rewersy, odpryski codzienności. Poprzez nie badam złożoność świata i ludzkiej natury. „Okruchy świata” wtrącają się w jego sprawy i są wyrazem wsparcia określonych wartości.

TOP

Choroby komunikacyjne

2021, seria obiektów, technika własna, szkło, ceramika, drewno, wymiary zmienne
Współpraca techniczna: Adam Kisiel, Robert Lenner
Muzeum Mulaży, Klinika Dermatologii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu
Realizacja w ramach Stypendium Artystycznego Prezydenta Wrocławia

Muzeum Mulaży mieści się w Klinice Dermatologii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu i prezentuje zbiór około trzystu woskowych mulaży z lat 1899-1937. Mulaż to odlew z gipsu, wosku czy innego materiału. W tym muzeum służą one do ukazania symptomów chorobowych i zmian skórnych, obejmujących różne części ludzkiego ciała. Są pozostałością po kolekcji liczącej kilka tysięcy egzemplarzy, która podczas II wojny światowej została wywieziona do Niemiec. Te należące do Kliniki Dermatologii tworzą kolekcję „ułomną”, zakurzoną, nieco zaniedbaną, pokiereszowaną przez czas i historię. Ocalały prawdopodobnie przez przypadek. Istnieje podejrzenie, że zabrakło skrzyń pakunkowych lub że zostały omyłkowo pominięte w trakcie przygotowań do transportu. Inicjatorem powstania zbioru był prof. Albert Neisser – postać tyleż zasłużona, co kontrowersyjna. Niewątpliwie miał on ogromny wkład w rozwój medycyny, głównie w zakresie działań prewencyjnych, ale Neisser przeprowadzał też na ludziach z niższych warstw społecznych eksperymentalne, śmiertelne badania, nie uprzedzając ich o możliwych konsekwencjach. Jego działania zainicjowały dyskusję o etyce lekarskiej i w 1900 roku doprowadziły do stworzenia przez Pruskie Ministerstwo Edukacji dokumentu regulującego badania kliniczne.
Seria „Choroby komunikacyjne” dotyczy języka, który funkcjonuje w co najmniej podwójnym kontekście: język to cielesny narząd, twór mięśniowy, ale język to także system, narzędzie komunikacji. W tradycyjnej medycynie chińskiej obserwacja języka jest jednym z ważniejszych etapów diagnostyki. Kolor, osad czy spękania tej części ciała pozwalają ustalić rodzaj choroby i jej lokalizację. Język, jakiego używamy, dużo mówi też o naszym pochodzeniu, płci, wychowaniu. „Granice mojego języka wyznaczają granice mojego świata”, jak mówi Ludwig Wittgenstein, a Michel Foucault dodaje: „Kto ma język, ten ma władzę”. Używając języka możemy kogoś ranić, ale możemy też zmieniać świat. Pokazane w tej serii prace oscylują wokół pytań o kondycję współczesnego języka (języków): o jego choroby, słabości, ograniczenia, anomalie, patologie, uwikłania w politykę. Na ile współczesny język pozwala nam zbliżyć się do drugiego człowieka?
Prace w serii:

KAKOFONIA
Obiekt w kształcie kuli z przymocowanymi ceramicznymi językami. Żyjemy w czasach, w których wielość opinii i łatwość ich publikowania w mediach elektronicznych coraz bardziej utrudnia weryfikację obrazu świata, docieranie do prawdy. Struktura obiektu może kojarzyć się także z cząsteczką wirusa, ponieważ komunikacyjny zamęt wywoływany zalewem treści medialnych ma charakter szybko rozprzestrzeniającej się choroby.

NIEME GŁOSY
Praca składa się z przezroczystych szklanych języków, symbolizujących grupy marginalizowane, słabsze czy też głosy uznane za mało znaczące. Szkło jest materiałem delikatnym, łatwo ulegającym zniszczeniu, ale jednocześnie jest też bardzo odporne na mechaniczne uszkodzenia. Cenione m.in. ze względu na przepuszczalność światła, daje się łatwo przekształcać przy odpowiedniej obróbce termicznej.

NA KOŃCU JĘZYKA
Choć zwięzłość jest jedną z siedmiu cech stylu komunikatywnego, czyli takiego posługiwania się językiem, które podtrzymuje zainteresowanie naszym komunikatem u odbiorcy, może oznaczać coś innego dla osób, których komunikacja zasadza się na wirtualnych komunikatorach, i dla tych, które by się porozumiewać, używają częściej bardziej tradycyjnych środków. Zwięzłość łączy się zazwyczaj z jasnością, umiejętnością formułowania wypowiedzi w sposób rzeczowy i klarowny, jest przeciwieństwem rozwlekłości – używania zbędnych, niepotrzebnych sformułowań, ozdób, słów. Praca składa się z ceramicznych języków, ustawionych gradacyjnie, najmniejszy z nich to już niemal sam koniuszek. Czy używanie coraz krótszych komunikatów służy zwięzłości wypowiedzi? Czy może chodzi o zasłanianie pełnego znaczenia tworzonego komunikatu, by dostęp do niego mieli tylko wtajemniczeni? Coraz krótsze zdania, coraz szybciej budowane skrótowce świadczą o transformacji, jaką przechodzi dziś przestrzeń komunikacji, ale być może to także znak przyspieszenia, które cechuje współczesność, a może i sygnał, że za rachitycznymi komunikatami stoją uproszczone wyobrażenia świata?

POLARYZACJA
Bańka lekarska poprzez zassanie fragmentu skóry wywołuje miejscowo powstanie krwiaka, który traktowany jest przez system immunologiczny jak ciało obce. Dzięki miejscowej aktywizacji układu odpornościowego uzyskuje się efekt terapeutyczny, przez co organizm sam radzi sobie z zagrożeniem. Bańki informacyjne również skupiają się na fragmentach zjawisk, „chronią” przed konfrontacją z innymi punktami widzenia, umacniają poglądy, znieczulają. W tym przypadku sposobem radzenia sobie z rzeczywistością i potencjalnymi zagrożeniami jest izolowanie się od tego, co odmienne. Taka postawa wzmacnia odporność na dostrzeganie różnorodności, dając złudne poczucie racji. W przeciwieństwie do baniek lekarskich, bańki informacyjne pchają nas coraz bardziej w chorobę komunikacyjną.

UWIKŁANIE
Przysłowie mówi: koniec języka za przewodnika. Oznacza to, że posługując się językiem, zadając pytania, możemy zdobyć wiedzę, poznać prawdę, dotrzeć do miejsca, którego szukamy. A co jeśli język traci swą autonomię? Czy właściwie kiedykolwiek ją posiadał, czy procesy mówienia nie są zawsze zanurzone w jakimś konkretnym czasie i miejscu i czy nie powstają zawsze w jakiejś kulturze? Na ile język należy do nas, a na ile mówi przez nas społeczeństwo? Olga Tokarczuk w „Czułym narratorze” zauważa: „Nie ma straszniejszej choroby niż ta, kiedy człowiek zgubi swój indywidualny język i przejmie całkowicie jako prywatny ten zbiorowy”.

POZORY TROSKI
Znieczulające właściwości goździków pozytywnie wpływają na szereg dolegliwości. W pracy goździk przytwierdza czubek języka do podłoża, uniemożliwiając jego ruch, mowę. Ograniczenie wypowiedzi, cenzura często są wprowadzane pod pozorem troski.

MOWA NIENAWIŚCI
Ceramiczne języki układają się w symbol swastyki. Swastyka kojarzona najczęściej z kultami solarnymi, w wielu religiach uznawana jest za symbol szczęścia. Przechwycona w XX wieku przez nazistów stała się symbolem przemocy i śmierci.

Prace pochodzą z cyklu „Okruchy świata”, który realizowałam we współpracy z wrocławskimi muzeami. Tropię w nim związki pomiędzy przeszłością, teraźniejszością i przyszłością. Pochylam się nad wątkami umykającymi uwadze historii i powszechnemu zainteresowaniu. Fascynują mnie resztki, kawałki, szczątki, wycinki, strzępy, rewersy, odpryski codzienności. Poprzez nie badam złożoność świata i ludzkiej natury. „Okruchy świata” wtrącają się w jego sprawy i są wyrazem wsparcia określonych wartości.

TOP